Menu


Porozmawiajmy o...






|
Najnowszy wpis
Porozmawiajmy o teatrze
Celem teatru: .....było i jest-tak u początków teatru, jak i dzisiaj-podstawiać zwierciadło naturze, uświadamiać cnocie i hańbie ich własne rysy, substancji epoki nadawać formę, która ją utrwali.
Jak rodzi się zamiłowanie do TEATRU?
Niewątpliwie jest to poród długotrwały. Kiedy w drugiej połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku ojciec kupił odbiornik radiowy PIONIER to wprowadził rodzinę w stan radosnej ekstazy. Praktycznie włączone było cały dzień. Stopniowo nastąpiła selekcja audycji. Do najbardziej oczekiwanych należały słuchowiska radiowe. To był mój pierwszy teatr. Do dziś są w pamięci nazwiska twórców słuchowisk np. reżysera Zbigniewa Kopalko czy realizatorki akustyki Haliny Machay. Repertuar był bardzo szeroki, od literatury łatwiejszej w odbiorze do tej z górnych półek.
Mieliśmy szczęście. W szkole średniej polonista mgr Henryk Moszyński kochał teatr, powadził więc uczniów na spektakle. Najczęściej było to na scenie Operetki Śląskiej w Gliwicach ( dziś: Gliwicki Teatr Muzyczny) dokąd zawodowy teatr przyjeżdżał. Najlepiej pamiętam mickiewiczowskie "Dziady" w wykonaniu Teatru Zagłębia z Sosnowca i kreującego rolę Gustawa-Konrada Jerzego Siwego.
Tymczasem telewizja coraz bardziej zyskiwała obywatelstwa prawo w naszym życiu. Od samego początku jej istnienia żyję Teatr Telewizji, zjawisko-ewenement w skali światowej, któremu jedynie może próbować dorównać Telewizja BBC. Prawie od początku śledzę spektakle w Teatrze Telewizji. Gdy pojawiły się magnetowidy sporo spektakli nagrywam. Dorobiłem się niezłej videoteki, ponad 350 spektakli. Jest najwięcej ulubionego Sławomira Mrożka. A żywy teatr?. Oczywiście, o ile spektakle w tv. to "chleb powszedni" do teatru udaję się na wybrane pozycje. Najczęściej odwiedzany był Stary Teatr w Krakowie. Nie są obce sceny Teatru Słowackiego w Krakowie, Śląskiego w Katowicach czy Nowego w Zabrzu
Mam wielką ochotę tu dużo pisać o teatrze. Powyższe niechaj będzie tymczasem wstępem tego zamierzenia.
11.03.2005
Świadomość swojego przeznaczenia
Gdyby człowiek znał swoje przeznaczenie, to ta wiedza byłaby jego największym nieszczęściem. Król Edyp im bardziej od swojego przeznaczenia uciekał tym bardziej wpadał w jego ramiona. |
|
W poniedziałkowy wieczór w Teatrze Telewizji wielkie święto. Inscenizacja powstała w Teatrze Ateneum w Warszawie na jego 75-lecie za sprawą Gustawa Holoubka przeniesiona do studia telewizyjnego. Do czasu rozpoczęcia emisji każdemu miłośnikowi teatru niewątpliwie godziny się niemiłosiernie wlokły. A było na co czekać. Przede wszystkim obsada-najściślejsza polska czołówka. Drugie to nowy przekład tekstu Marcina Sosnowskiego Po trzecie wreszcie interesująca scenografia choć oszczędna, symboliczna. To najkrótszy opis. Spektakl potrafił przykuć widza do ekranu i wymusić zachowania jak w prawdziwym, żywym teatrze.
|
 |

 |
Są niestety i wątpliwości, Czy potrzebny był taki wstęp? I bez niego sztuka ta była wystarczająco współczesna. Druga sprawa to, skądinąd genialny Piotr Fronczewski, w ostatniej scenie był mało przekonywujący. Jedynie jakaś szmata na oczach miała widza przekonać że ten syty, zmęczony i senny człowiek spadł na same dno nieszczęścia.
W czasie trwania spektaklu i po nim pojawiała się chęć porównania do innej inscenizacji Teatru Telewizji, przeniesienia z Starego Teatru w reżyserii Laco Adamika i z Janem Fryczem w tytule. Dwie role: Jokasta (Teresa Budzisz-Krzyżanowska) i Kreon (Jerzy Trela) te same i oczywiście nie takie same też prowokowały do porównywania. Inny był przekład Kazimierza Morawskiego. W przedstawieniu krakowskim chór był jakby wmieszany w akcję sceniczną, to postacie znajdujące się obok głównych bohaterów. W spektaklu warszawskim chór jest ponad sceną, z zewnątrz komentuje zdarzenia, to ciepły i jak zwykle silnie ekspresyjny głos Gustawa Holoubka.
Jeden i drugi spektakl zapisany na kasetach VHS już znalazły ważne miejsce w moim zbiorze.
O inscenizacji Laco Adamika można przeczytać w portalu FILMPOLSKI.PL,zaś o inscenizacji Gustawa Holoubka w lnkach:
| 1 |
| 2 |
| 3 |
| 4 |
| 5 |
14.12.2005
|
Juliusz Cezar na 45 Międzynarodowy Dzień Teatru
 |
|
W dniu 27 marca Teatr Telewizji przedstawił Juliusza Cezara Williama Shakespeare'a. Nowoczesna inscenizacja kolejny raz udowodniła, że tekst geniusza z Wysp jest ponadczasowy. Spektakl doskonale wpisał się pomiędzy treści innych programów telewizyjnych jak Wiadomości i Prosto w oczy. Zamiast komentarza teatromana-amatora Orędzie:
O spektaklu
ORĘDZIE NA DZIEŃ TEATRU
45. MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ TEATRU - 27 marca 2006 TEATR ŹRÓDŁEM NADZIEI
Święto teatru należałoby obchodzić nie raz w roku, ale każdego dnia, ponieważ od dwóch tysięcy lat teatr codziennie, nieprzerwanie towarzyszy człowiekowi. Teatr często bywał w niebezpieczeństwie, zwłaszcza wówczas, gdy pojawiło się kino, telewizja, a potem media cyfrowe.
Nowe technologie wtargnęły na scenę i próbowały zmienić oblicze teatru. Ruchome obrazy zastąpiły słowo, a miejsce aktorów zajęły manekiny. Teatr często zmieniał się też w pokaz fajerwerków lub widowisko jarmarczne. Ostatnio znów na scenę wracają aktorzy. I słowa. Na scenie znowu ludzie przekazują sobie uczucia, marzenia i nadzieje. Teatr znów porusza, oświeca, niepokoi, dodaje otuchy, prowokuje. Żywym słowem, ruchem i światłem przeciwstawia się pustce. Teatr jest magicznym porozumieniem: daje publiczności głębokie przeżycia, ale też dzięki niej się regeneruje. Kiedyś, przed wiekami, bogowie często zstępowali na scenę, przynosząc człowiekowi obietnicę lepszego świata. Teraz dialog prowadzony przez aktorów pomaga ludziom zrozumieć to, co ich otacza, co ich spotyka, co ich martwi i boli. Mądre słowa usłyszane w teatrze przywracają wiarę w dobro i dają nadzieję na lepszy los w chaosie codziennego życia. Victor Hugo Rascón-Banda
|
27.03.2006
2.04.2006
 |
Wróg ludu Henrika Ibsena
W dniu 16.02.2009 Teatr Telewizji przedstawił sztukę Henrika Ibsena WRÓG LUDU w reżyserii Piotra Trzaskalskiego. Miłośnicy teatru zapewne pamiętają inną inscenizację z roku 1983 w reżyserii Jana Błeszyńskiego. Nie da się uniknąć porównań. Różnice występują w rozkładzie nacisków na poszczególne wątki dzieła. W starszej wersji więcej jest czasu poświęconego roli jednostki w społeczności. W nowszej uderza większa wierność scenografii epoki.
Mniejszość czy większość ma rację. Sztuka ta jako pierwsza
|
|
zburzyła wiarę, że większość. Większość ma jedynie siłę. Zwarta większość obdziera nas z wolności. Ustrój demokracji parlamentarnej jest najlepszy jedynie dlatego, ponieważ dotąd nie udało się wymyślić lepszego
Bardzo interesujjące okazało się zasugerowanie zakończenia. Czyżby to starsze dziś jest mniej ...realne.
|
 |
20.02.2009
|